|
Motto:
...Więc kimże w końcu jesteś?
– Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro.
J. W. Goethe Faust
CZĘŚĆ PIERWSZA
1. Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi
Akcja rozpoczyna się w Moskwie. Michał Aleksandrowicz
Berlioz (40l.),
redaktor miesięcznika literackiego i prezes stowarzyszenia literackiego, wraz z
Iwanem Nikołajewiczem Ponyriowem (młody), poetą o pseudonimie Bezdomny, szli
rankiem po Patriarszych Prudach. Zachodziło właśnie majowe słońce. Wypili napój
morelowy i Berlioza rozbolało serce. Zobaczył przed sobą wysokiego mężczyznę,
który kołysał się i był przeźroczysty. Mówił potem o poemacie antyreligijnym,
jaki zamówił do kolejnego numeru gazety. Iwan napisał utwór o Jezusie, a
Berliozowi chodziło o to, że Jezus w ogóle nie istniał. Pojawił się wówczas w
alei nieznajomy (Woldan). Z zeznań ludzi wynikało, że miał złote zęby, utykał na
prawą nogę i był mały, choć inni twierdzili, iż był ogromny. Prawda była inna.
Był to człowiek wysoki i z lewej strony miał koronki platynowe, z prawej złote,
prawe oko miał czarne, a lewe zielone, brwi jedna wyższa, druga niższa. Miał
rękawiczki i czapkę. Kiedy usłyszał ich rozmowę, poprosił, czy może się
przysiąść. Pytał czy oni wierzą w Jezusa i Boga, oni zaprzeczyli. On twierdził,
że to cudowne. Co w takim razie zrobić z 5 faktami potwierdzającymi istnienie
Boga? Chodziło też o przeprowadzony szósty dowód Kanta, który odrzucał
poprzednie 5. Berlioz kazałby go zesłać. Nieznajomy zapewnia, iż Kant od dawna
pozostaje dalej niż Solowki, miejsce zesłań. Mówi także o planowaniu i rządzeniu
światem przez człowieka. Daje przykład człowieka chorego na płuca, któremu
wydaje się, że ma władzę nad innymi. Kiedy jednak choruje, biega po lekarzach,
wszyscy spisali go na straty i potem chowają go w drewnianej skrzynce i palą, bo
jest już niepotrzebny. Lub drugi przykład człowieka, który wybrał się do
Kisłowodska na wczasy i tam wpada pod tramwaj, ginie. Przecież wygodniej byłoby
uważać, że to nie on tak zadecydował, lecz ktoś inny. Berlioz przez cały czas
zastanawiał się nad pochodzeniem nieznajomego, Anglik czy Niemiec, a może Polak?
Nieznajomy (Woland) wyciągnął złotą papierośnicę i poczęstował poetę
papierosem, „Naszą marką”. Mówił o kruchości życia, o której to kruchości
człowiek dowiaduje się z zaskoczenia. Berlioz odpowiedział, że przecież może
zaplanować swój wieczór, chyba że spadnie mu na Bronnej cegła na głowę.
Nieznajomy odpowiedział, że cegła mu nie zagraża i zginie inną śmiercią. Zetną
mu głowę- określił na żądanie, a zrobi to komsomołka, Rosjanka. Berlioz uznaje
to za mało prawdopodobne, gdyż wieczorem ma przewodniczyć zebraniu. Nie będzie
zebrania, ponieważ Annuszka kupiła olej słonecznikowy i już go rozlała. Berlioz
nie widzi związku, na stronie naradza się z poetą Iwanem i planują wylegitymować
cudzoziemca, w ich mniemaniu szpiega.
Nieznajomy (Woldan) jakby słysząc ich przedstawia się, pokazuje wizytówkę.
Przybył do Moskwy na konsultacje. Okazał się być profesorem. W zbiorach
biblioteki narodowej odnaleziono oryginalne rękopisy Herberta z Aurillac z X
wieku, a profesor jest jedynym specjalistą na świecie, w ogóle jest poliglotą i
zna wiele języków.
Jest chyba Niemcem, tak odpowiada na pytanie o pochodzenie.
Jezus istniał jego zdaniem i to nie jest kwestia religii, ale fakt.
Kończy
rozmowę z nimi, mówiąc o wczesnym ranku wiosennym miesiąca nisan...
|
 |